Od wczesnego dzieciństwa moim ulubionym obuwiem były buty sportowe. Nie ważne, czy firmowe, czy jakieś tańsze podróbki, ważne żeby to były potocznie mówiąc adidasy. Wyposażony w takie ciżemki chodziłem wszędzie: do szkoły, do sklepu, do kościoła, na podwórko, czy nawet jak jechaliśmy z rodzicami do babci.
Nie ważne, czy ubierałem się elegancko, czy normalnie, zawsze nosiłem buty sportowe. Nie było siły. Nikt nie potrafił namówić mnie na lakierki. Jedynie do bierzmowania i na studniówkę zrobiłem wyjątek i odpuściłem sobie buty sportowe. Tragicznie wyglądałyby do garnituru.
Generalnie żyłem w przekonaniu, że taki stan rzeczy nigdy już nie ulegnie zmianie. Po prostu nie spodziewałem się, że nadejdzie dzień, w którym przestanę nosić buty sportowe. Dziś śmieję się sam z siebie, bo kompletnie mi się odmieniło. Odkąd zacząłem pracę w mojej firmie, codziennie muszę być elegancko ubrany.
Garniturowy look stał się dla mnie codziennością, a buty sportowe poszły do lamusa. Ciekawe jest to, jak zmieniamy się z wiekiem. Zastanawiam się ile jeszcze rzeczy, których prawdopodobieństwa nigdy bym nie przypuszczał, stanie się dla mnie zupełnie normalne? Czas pokaże, a pewne jest tylko jedno, to że niczego nie można być pewnym.
